Budżet floty rozjeżdża się na pozycjach, których nikt nie zaplanował

Zestawienie kosztów pojazdu przygotowane przed zakupem zwykle obejmuje ratę, paliwo, ubezpieczenie i serwis. Po roku okazuje się, że rzeczywiste wydatki są wyższe, a różnica nie bierze się z jednej dużej pozycji, lecz z kilkunastu drobnych, których nie było w arkuszu.

Postoje i czas, w którym pojazd nie zarabia

Pojazd generuje koszt stały niezależnie od tego, czy jedzie. Dni spędzone w warsztacie, w kolejce do rampy albo na oczekiwaniu na dokumenty nadal obciążają ratę leasingową i ubezpieczenie. W kalkulacji przygotowanej przed zakupem zakłada się zwykle pełną dostępność, a realnie trzeba odjąć przeglądy okresowe, naprawy nieplanowane, badania techniczne oraz dni, w których kierowca jest niedostępny.

Ta różnica przekłada się wprost na koszt kilometra. Ten sam wydatek roczny podzielony przez mniejszy przebieg daje wyższą stawkę jednostkową, a to właśnie ta stawka trafia potem do porównania z ofertą przewoźnika.

Do tego dochodzą przejazdy, które nie przynoszą przychodu: dojazd po ładunek, powrót pustym pojazdem, przerzut między magazynami. W zestawieniu przygotowanym przed zakupem taboru zwykle ich nie ma, bo planuje się trasy handlowe, a nie całą pracę pojazdu w tygodniu.

Koszty pracy, które nie są wynagrodzeniem

Zatrudnienie kierowcy to więcej niż pensja. Dochodzą składki, delegacje, szkolenia okresowe i badania, koszt zastępstwa w czasie urlopu oraz czas poświęcony na rozliczanie ewidencji czasu pracy. Przy przewozach międzynarodowych dochodzi obsługa obowiązków związanych z delegowaniem pracowników, a te wymagają uwagi administracyjnej, nie tylko opłat.

Dochodzi rotacja. Rekrutacja kierowcy, wdrożenie i okres, w którym nowa osoba jeździ wolniej, bo nie zna tras i odbiorców, to koszt rozłożony w czasie i rzadko ujmowany w zestawieniu.

Utrata wartości i moment wymiany

Czynnik Wpływ na wartość przy odsprzedaży
Przebieg wyższy od zakładanego Skraca okres eksploatacji i przyspiesza moment wymiany
Braki w dokumentacji serwisowej Obniżają cenę bardziej niż same usterki techniczne
Zabudowa specjalistyczna Zawęża krąg kupujących, więc sprzedaż trwa dłużej

Spadek wartości pojazdu jest kosztem, mimo że nie widać go na wyciągu bankowym. Ujawnia się dopiero przy sprzedaży, a jego wysokość zależy od przebiegu, historii serwisowej, stanu zabudowy i tego, czy w momencie wymiany rynek pojazdów używanych jest chłonny.

Firma, która planuje wymianę taboru w stałym rytmie, ma nad tym kontrolę. Firma, która jeździ pojazdem do awarii, wymienia go wtedy, gdy musi, a nie wtedy, gdy jest to opłacalne.

Jak sprawdzić własną kalkulację

Najprostsza kontrola polega na zestawieniu wszystkich wydatków związanych z pojazdem z ostatnich dwunastu miesięcy, łącznie z fakturami, które trafiły na inne konta kosztowe, i podzieleniu ich przez faktycznie przejechany dystans. Wynik zwykle różni się od założeń przyjętych przed zakupem, a kierunek tej różnicy bywa zaskakujący.

Taki rachunek ma sens także wtedy, gdy nie planujemy zmiany modelu pracy, bo pokazuje, które trasy dokładają, a które pokrywają koszt. Szersze porównanie własnej floty z przewoźnikami zewnętrznymi opiera się dokładnie na tej liczbie, więc od jej rzetelności zależy cała decyzja.

Zestawienie przygotowane raz i odłożone traci aktualność po kilku miesiącach. Powtarzanie go co kwartał zajmuje niewiele czasu i pozwala zauważyć zmianę wcześniej niż w rocznym bilansie.